W czasie mojej obecnej podrozy po Chinach stwierdzilem ze czas przepytac Chinczykow, co jest grane z tzw. "polityka jednego dziecka" w praktyce.
Wyglada to tak: (prowincja Zhejiang na pewno; w innych miejscach ponoc tak samo)
- Mozna miec jedno dziecko. Za kazde kolejne jest doplata, ktora mozna w sumie nazwac koncesja:
- za drugie dziecko 50 000 juanow (okolo 16 000PLN)
- za trzecie dziecko 70 000 juanow ( okolo 23 000PLN)
- za czwarte dziecko 150 000 juanow ( czyli okolo 50 000PLN)
Czyli jak kogos stac to moze miec wiecej dzieci - i nie sa to zadne lapowki, a uregulowane odgornie oplaty.
Dodatkowe szczegoly:
- jesli jakas kobieta zajdzie w kolejna ciaze, a sama nie ma pieniedzy, to pozycza kase od znajomych i rodziny (w Chinach taka pomoc najblizszych w roznych sytuacjach jest na porzadku dziennym - zinstytucjonalizowana pomoc spoleczna jest w powijakach)
- jesli z roznych powodow nikt jej nie pozyczy pieniedzy- to po prostu nie placi i nie ponosi konsekwencji, chyba ze jasno widac ze stac ja na licencje - wtedy oplata jest egzekwowana przez lokalne wladze
- nawet ludzie, ktorzy maja pieniadze - czesto nie placa tej licencji - odnioslem wrazenie ze wladze po prostu wladze przymykaja oko na takie kwestie, pod warunkiem ze "mniej wiecej" trzymaja zjawisko w ryzach
- ludzie generalnie rozumieja zasadnosc polityki i konsekwencje nadmiernego rozmnazania sie i podchodza do tego powaznie.
Opowiedzialem (ze wstydem w sercu) moim rozmowcom jakie historie wypisuje sie o "polityce jednego dziecka" w gazetach na swiecie, takze w Polsce. A wiec:
1. cytowane przeze mnie historie o wymuszonych przez jakies "polityczne policje" aborcjach, zwlaszcza opisch jak to brygady policji zjawiaja sie po donosie sasiadow w srodku nocy pod drzwiami delikwentki, wywolaly szczere zdziwienie.
2. kobiety rodzace wbrew zakazowi kolejne dzieci nie ida do zadnych obozow pracy - taka moja sugestia wywolywala czesto grymas niedowierzania ze strony moich rozmowcow. Odnioslem wrazenie, ze mielibysmy podobne odczucia gdyby odwiedzajacy nas Chinczyk stwierdzil, ze w Polsce funkcjonuja nadal niemieckie obozy zaglady i ubolewa nad tym faktem.
O ile wiec historyjka nr 1 byla w uszach moich przepytywanych Chinczykow czyms w rodzaju "niedziwiedzi walesajacych sie po ulicach Warszawy w bialy dzien", to po uslyszeniu drugiej - ich usmiech niedowierzania znikal.
Co do zupelnie innej kwestii: usuwania ciaz w przypadku gdy ma urodzic sie dziewczynka - nie pytalem.
Ogolna moja konkluzja w sprawie "polityki jednago dziecka" jest taka, ze ma ona funcje w duzej czesci REGULUJACE i USWIADAMIALACE, oprocz rzeczywistego licencjonowania ilosci posiadanych dzieci. W podobny sposob jak ograniczenie predkosci samochodow do 50km/h w polskich miastach, ktorego nikt scisle nie egzekwuje.
Jesli ktos z was przepytywal Chinczykow (zwyklych ludzi) w tej kwestii, prosze o wpisy - jestem ciekaw roznic w ich relacjach.
Prosze powstrzymac sie od politycznych dygresji a przytaczajac informacje od osob trzecich prosze cytowac podajac zrodlo (np. jaka gazeta/instytucja tak a tak twierdzi)
Peter